19.12.2013r.

Z okazji zbliżających się Swiąt Bożego Narodzenia, życzę samych radosnych chwil spędzonych w rodzinnym gronie. Abyśmy wszyscy doznawali samej życzliwości i miłości od najbliższych. Spełnienia marzeń w Nowym 2014 Roku ! :)



Otrzymaliśmy wspaniałe wieści od opiekunów West Bentleya Caveat Actor, którym powiększyła się rodzina :) Niech nowy jej członek rośnie zdrowo !
Wygląda na to, że nie tylko rodzice są zauroczeni wydarzeniem;)



17.12.2013r.


Wczoraj, w naszej hodowli, odbył się przegląd miotu. W protokole napisano:

" Szczenięta typowe dla rasy, miot wyrównany, doskonale odchowany, uzębienie i zgryzy prawidłowe, umaszczenia prawidłowe, u kilku nosy jeszcze nie całkiem dopigmentowane, wilcze pazury usunięte (u kilku sztuk), suczka Shakti (nr.czipa....)w 1/3 części od góry ma załamany ogon. Miot dobrze zsocjalizowany. Matka szczeniąt w doskonałej kondycji. Przegląd u hodowcy.Odrobaczone, zaszczepione.Zaczipowane według protokołu."
Teraz nasze maluchy są już gotowe aby wy ruszyć doswoich nowych domków :) Pierwsze szczenięta wyruszają w najbliższy piątek, dwa po Nowym Roku. Nowych domków poszukuje jeszcze jeden piesek- Spoko i 4-suczki, w tym trzy polecam na wystawy i jedna tańsza, niehodowlana Shakti.

Na zdjęciu nasza siedmiotygodniowa ferajna z  mamusią:


Rozrabiają też razem z mamą;)










08.12.2013r.

Przyszła zima. W pięknej białej sukni, rozpromieniona słonecznym światłem, taką lubię :) Korzystając z tej korzystnej aury spędziliśmy trochę dnia na zabawie w śniegu. Psy miały radochę i my także ;)
Na zdjęciu ukochana psia niania-Ada z Janeczką, Ginger, Amonem i Koką.



Rozanielona Janeczka:



I najmłodsza ferajna.








Więcej zdjęć w albumie na naszej stronie na facebooku:

https://www.facebook.com/CaveatActor

Nasz miot "S" w miniony piątek został zaszczepiony, zaczipowany i wyposażony w paszporty ! :)
Przed nami przegląd miotu i kolejne, trzecie już, odrobaczenia.

02.12.2013r.

Pomimo daty w kalendarzu zewnętrzna aura sprzyjała dzisiaj wyjściu na zewnątrz. Skorzystałam z okazji i wraz z Ginger wyprowadziłyśmy szczeniaki "na spacer".
To nie pierwsze ich wyjście na zewnątrz i, jak przystało na prawdziwe psiaki, polubiły te wyprawy.













01.12.2013r.

Wczoraj odwiedzili nas przeuroczy goście. Przyjechali ponad 200 km, na jedno popołudnie, aby poprzytulać szczeniaki:) Prawdziwi "szwajcaromaniacy"! Nasze maluchy początkowo niepewnie wynurzały się z klateczki aby poznać nowych ludzi, później rozanielone korzystały z ich zainteresowania. Przespały całą noc pełne wrażeń;)















i narodziła się sympatia....;)


27.11.203r.
Od ponad dwóch lat przyszło mi mierzyć się z wyjątkowo nagromadzonymi przeciwnościami losu. Nie narzekam, staram się być coraz twardsza, w końcu nie ja jedyna mam problemy. Brakowało jednak czasami światełka w tunelu, wisienki na gorzkim torcie, aby złapać oddech i nabrać sił do dalszej walki. Takim oddechem były dla mnie narodziny szczeniąt. Mogłam cieszyć sie nowym istnieniem, perspektywą poznania nowych wspaniałych ludzi, bo za takich uważałam większość właścicieli szwajcarów. Niezwykły i bardzo motywujący był fakt, iż po dwóch tygodniach od narodzin miałam chętnych na połowę miotu, szczególnie że po dotychczasowych niepowodzeniach w rozrodzie, nie chciałam przyjmować zamówień przed narodzinami. Swoją radością i wszystkimi wydarzeniami dzieliłam się chętnie z każdym kto zadzwonił  i chciał słuchać.

 Dwa dni temu dowiedziałam się o czymś co podważyło moje przekonanie, iż hodowla szwajcarów jest wyjątkowa. Uważałam wcześniej, iż ta rasa ma w sobie coś na tyle magicznego, że przyciąga ludzi wyjątkowych, wolnych od zawiści, obmawiania. Zawsze bardzo dobrze czułam się w towarzystwie "szwajcaromaniaków" na spotkaniach towarzyskich czy wystawach. Wiadomo, że wkradał się czasami akcent rywalizacji, czy zazdrości - to ludzkie i często motywujące uczucia. Nigdy jednak nie spodziewałam się, że odczuję na sobie działanie czarnego pijaru. Jednak nie sam ten fakt jest najgorszy lecz to, że nieetyczne działania pochodzą od osoby, którą uznawałam za filar, podstawę wszystkiego dobrego co w tej społeczności zaistniało. Jest to niepodważalnie jedno z  największych rozczarowań z jakimi przyszło mi się uporać.

Kieruję się w życiu bardzo prostymi zasadami; uczciwością, szczerością i prawdomównością. Nie twierdzę, że jestem idealną osobą, ale po prostu w naturalny sposób we  wszystko czego się podejmuję wkładam całe swoje serce. Jeśli podejmuję trudną decyzję, jest ona poprzedzona targanymi emocjami i rozterkami, jednak ostatecznie muszę być pewna, że całą sobą jestem za tym wyborem, nie potrafię niczego ukrywać. I ta moja bezczelna szczerość , nie poddanie się presji otaczania tajemnicą niewygodnych informacji i wydarzeń, która, jak się okazuje, jest obligatoryjna w hodowlach psów, nie tylko szwajcarów, przysporzyła mi tyle przykrości.
Nie interesuje mnie polityka w żadnej sferze życia, szczególnie tej którą bez reszty wypełnia pasja. Nie zamierzam się układać, oszukiwać, owiewać tajemnicą lub zrzucać winę na weterynarzy czy nieodpowiedzialnych nabywców szczeniąt. Zamierzam robić dalej to co robię najlepiej jak potrafię w 100% niezależności od znajomości czy układów. I jeszcze jedna niewygodna wiadomość, nie zamierzam rezygnować z hodowli w Polsce, nawet jeśli na jakiś czas wywieje mnie za granicę. Zostanę tu jak cholerny wrzód na d....e i będę nadal postulować o uczciwość hodowców, bo ostatecznie uważam, że tylko w ten sposób uda nam się ulepszać rasę.

25.11.2013r.
Szczenięta ładnie przybierają na wadze (ważą od 2,6 kg do 3 kg). Powoli zauważam już pewne różnice w temperamentach, odwadze, ciekawości i dominacji. Jednak wszystkie są wspaniałe:) Ginger dokarmia je po posiłkach, tak aby mogły zaspokoić odruch ssania i miały jak najdłużej odporność od mamy. Nic nie zastąpi mleka matki, niestety czas odstawiania nieubłaganie nadchodzi. Maluszki dostają poza mlekiem dla szczeniąt i surową wołowiną przede wszystkim wysokiej jakości karmę szwedzką BOZITA.  Pomału będę wprowadzała im nowe produkty; żółtko, twaróg, gotowane jedzenie, tak aby ich żołądki przyzwyczajały się do różnorodności pokarmów. Otrzymują także naturalne probiotyki, aby wzmocnić ich układ immunologiczny.
Aktualne zdjęcia maluszków dostępne są w albumie:


aby obejrzeć album kliknij na zdjęcie.

Mam też niedobre wieści; jedna z suczek od wtorku źle się czuła. Wraz z weterynarzem podejrzewaliśmy zachłystowe zapalenie płuc, sunia ciężko oddychała i była mocno osłabiona. Codziennie otrzymywała leki i w sobotę, gdy już sądziliśmy, że najgorsze za nami, stan nagle się pogorszył na tyle, że trzeba było ją uśpić . Sekcja zwłok wykazała wrodzoną wadę płuc (prawe płuco było przyrośnięte), nie było szans na przeżycie:( Ginger opiekowała się sunią wyraźnie tylko na moją prośbę, sama już wcześniej wiedziała, że nasze ludzkie wysiłki nie mają sensu. Natura wie co robi......



15.11.2013r.

Stało się, teraz to można powiedzieć, że zaczyna się prawdziwy czad;) Noc miałam niedospaną, zresztą Ginger też była zmęczona. Maluchy dojadają w ciągu dnia, przygotowuję im mleko dla szczeniąt i pomalutku wprowadzam nowe jedzenie, dzisiaj dostały także namoczoną karmę dla szczeniąt. Zapoznałam towarzystwo z tatą Amonem, i ciociami; Koką i Janeczką.  Wszyscy byli bardzo podekscytowani, Koka chyba najbardziej. Nie mogła się oderwać od maluchów,widziałam, że najchętniej weszłaby do kojca i przygarnęła je wszystkie;) Janeczka była mało zainteresowana, to zdecydowanie nie jest typ matkujący:) Amon zaglądał do swoich dzieci z dużym respektem, jako jedyny obcował z maluszkami i ich mamą jednocześnie(nie chciałam denerwować Ginger ,która przed zaborczą Koką broni swoich szczeniąt). Amon bardzo merdał ogonem, najchętniej pobawiłby się ze szczeniętami;)





13.11.2013r.
Nasz miot "S" jutro skończy 3 tygodnie. Wkrótce nieco odciążę dzielną i pracowitą Ginger  (Sissi) w karmieniu maluszków. Wczoraj zrobiłam im zdjęcia. To duża frajda fotografować ich przemiany i dorastanie.
Na zdjęciu z mamą:





I ferajna w komplecie:





06.11.2013r.
Nasze szczeniaczki mają już 13 dni. Zaczynają otwierać oczka i próbują chodzić na czterech łapach. Jeszcze wychodzi im to bardzo niezdarnie, jednak Ginger coraz trudniej wyleżeć przy coraz bardziej napastliwych maluszkach. Ucieka od czasu do czasu na odpoczynek tuż obok. Najważniejsze jednak, że suczka dobrze się czuje, chyba niebezpieczeństwo ementualnych infekcji poporodowych już za nami. Je bardzo dużo, ale trudno się dziwić skoro sama daje radę wykarmić  13 kilogramowych  żarłoków.
Wczoraj zrobiłam im indywidualne zdjęcia. Można je zobaczyć w dziale szczenięta.

28.10.2013r.

Udało mi się sfotografować i zważyć towarzystwo. Nie w całości, wybiórczo, ale na oko wyglądają na mocno wyrównane;) . Brzuszki okrągłe, najedzone cichutko sobie śpią i rosną. Od czasu do czasu słychać miałknięcie albo...warknięcie;) Ginger świetnie regeneruje siły i karmi, myje, dogląda. Cudowna mama !







Są takie słodkie a ja mogę sobie je całować, pod warunkiem, że nie mam makijażu, ale co tam, mogę trochę pobyć brzydka, nikt nie widzi ;)

27.10.2013r.

Wczoraj był ciężki dzień. Ginger wzrosła temperatuta ciała do ponad 40 st. Wcześniej wydawało mi się, że wyczuwam w jej brzuchu jeszcze jednego szczeniaka, więc od razu pomyślałam, że to stan zapalny z tego właśnie powodu. Niestety, moje przeczucia się potwierdziły. Trzeba było szybko interweniować. Na szczęście dzięki wysiłkom naszej Pani weterynarz, udało się wyjąć malucha bez konieczności rozcinania suni. Już wieczorem, po podaniu środków przeciwzapalnych i antybiotyku, temperatura się unormowała.
Dzisiaj Ginger czuje się już lepiej. Nadal z olbrzymim oddaniem zajmuje się swoimi pociechami, które wyglądają na najedzone i spokojne. Mam nadzieję, że teraz już wszystko będzie dobrze.
24.10.2013r.

Dzisiaj przyszło na świat trzynaścioro dzieci Ginger (Sissi Zgornjesavska) ! Mamy 8-dziewczynek i 5-chłopców :) Wszystkie  narodzone szczeniaki są wyjątkowo żywotne, miot bardzo wyrównany. Jestem pod olbrzymim wrażeniem wspaniałego instynktu macierzyńskiego młodej mamy. Poród zaczął się około północy, około godz. 14 urodziła się ostatnia suczka. Mama jest bardzo zmęczona ale opiekuje się dziećmi troskliwie i wytrwale. Przyznam, że patrząc na nią aż trudno pohamować mi łzy wzruszenia. Nie spodziewałam się, że po tylu trudnościach i przeciwnościach  jakich ostatnio doświadczyłam w związku z hodowlą, doczekam się tej wspaniałej chwili, przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Takich porodów życzę sobie i innym hodowcom na przyszłość.








20.09.2013r.


Dzisiaj dzieci Koki z miotu "P" kończą dwa lata  !  Wraz z  Koką życzę wszystkim pieskom i ich opiekunom  dużo zdrowia i radości:)

23.08.2013r.

Mamba nadal nie urodziła samodzielnie, na dzisiaj zaplanowano cesarskie cięcie. My, pełni  oczekiwań i stresów z tym związanych, pocieszamy się oglądaniem nadesłanych przez opiekunów Zojki (Punam Caveat Actor) pięknych zdjęć bawiących się na łące przyjaciół:









Dziękuję za nadełane zdjęcia i możliwość podziwiania szczęśliwych pysków;))
.....................


Niestety, szczeniaczki Mamby urodzone przez cesarskie cięcie nie przeżyły....:(

18.08.2013r.

Z niecierpliwością oczekuję dobrych wieści od opiekunów Mamby. Dzisiaj sunia ma termin porodu. Na pocieszenie dotarły do mnie zdjęcia przedporodowe przyszłej mamy. Mamba wygląda zdrowo i szczęśliwie:) No i...gimnastyka, z dobrym trenerem, w tym stanie to podstawa! :)





Trochę czułości też się należy.....;)



Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie !!!!!  

07.08.2013r.

Otrzymałam nowe zdjęcia Pabla, który wypoczywa na wakacjach w dość nietypowy sposób jak na szwajcara - żeglując! :)







Pablo wygląda na zadowolonego;) Urlop do pozazdroszczenia !

Dwa tygodnie temu odwiedzili mnie opiekunowie Mozarta (Madrasa Caveat Actor) i Rico. Mozarta widziałam po raz ostatni, kiedy miał około roku, bardzo zmężniał i spoważniał. Jego towarzysz jest młodszy i bardzo towarzyski. Szczególnie radośnie bawił się z naszą Ginger (Sissi). Nasze wszystkie suczki zostały wygłaskane przez przemiłych gości:)



Marta z Koką i Janeczką.



Maciek i Ginger.



Mozarta zajmował najbardziej obchód terenu





Ginger i Rico w harcach i zabawach;)







02.08.2013 roku nasz miot "M" skończył 5 latek!! Wszystkim pieskom i ich opiekunom, wraz z mamą Koką, życzę zdrowia i radości z wzajemnych relacji!!!



20.07.2013r.

Z okazji 3 -urodzin ;
 Walerci, Wasana Bruno,West Bentleya,Wiktoryny, Winnie,Witkacego, Woblera i Woltera
wszystkim dzieciom życzenia zdrowia, szczęścia i radości oraz dalszych sukcesów szkoleniowych i wystawowych
 życzy mama Koka z Rodziną;)



W maju swój zagraniczny debiut wystawowy miał  Santtu (Wobler Caveat Actor). Brał udział w Klubowej Wystawie szwajcarskich psów pasterskich w Czechach. W swojej klasie wśród licznej, wspaniałej konkurencji, zajął 2 miejsce!!! Gratuluję :)

06.05.2013r.

W tym roku sezon wystawowy zaczął nam się bardzo przyjemnie;) 1 maja na Krajowej Wystawie Psów Rasowych w Dobrym Mieście, debiutowały dwa nasze importowane szwajcary; w klasie pośredniej Sissi Zgornjesavska, która zdobyła swoje pierwsze złoto, CWC i tytuł Zwycięzcy, oraz Amon vom Bahnhofstrassle w klasie młodzieży zdobył złoto, tytuł Zwycięzcy Młodzieży,  Zwycięzcy Rasy i nominację na Najlepszego Juniora wystawy :)

Na zdjęciu stoimy do porównania w rasie. Sędzina miała nie lada wyzwanie, gdyż konkurował z nami piękny i potężny Agnar.
Od lewej: Agnar, Sissi, Amon.



5 maja pojechaliśmy z Janeczką, Sissi i Amonem na Międzynarodową Wystawę Psów do Łodzi, gdzie każde z naszych podopiecznych otrzymało złote medale i tytuły Zwycięzców. Amon - Młodzieży oraz nominację na Najlepszego Juniora , Janeczka (Yankee from Swiss Star) CWC i CACIB oraz Sissi- CWC i res.CACIB ! :)

Na zdjęciu Amon z Gosią



Muszę z dumą przyznać, że Amonek pomimo naszego lekkodusznego podejścia do przygotowania psów do wystaw i sztuki handlingu, prezentował się przepięknie:)



Sissi także prezentowała się ładnie, szczególnie w ruchu. Aby ładnie stała do oceny przez sędziego trzeba ją miziać po brzuchu;)



Janka zawsze prezentuje się pięknie;)
Na zdjęciu z silną konkurentką.



I najpiękniejszy dla mnie moment, kiedy obie zdobywają CACIB-a



Porównanie w rasie, w środku Janeczka i Amon.


Mam nadzieję, że te sukcesy zapoczątkują ponownie dobrą passę w naszej hodowli ;) Tak bardzo liczę, że wreszcie doczekamy się szczeniąt.....


03.04.2013r.

Dzisiaj zrobiliśmy prześwietlenie stawów naszej Sissi Zgornjesavskiej, są bez zarzutów:) HD-A, ED-0, OCD-0.
Przy okazji zważyliśmy naszą dziewczynkę, waży 42 kg.





25.03.2013r.

Święta Wielkanocne za kilka dni a za oknem aura Bożonarodzeniowa. Chyba wszystkim nam doskwiera niedoczekanie wiosny. Życzę pogody ducha ! :)



18.03.2013r.

Korzystając z ostatnich zimowo słonecznych dni i z faktu, że wreszcie doczekałam się następcy mojego strudzonego już Nikona, który przeszedł na zasłużony odpoczynek , zrobiłam dzisiaj moim psiakom kilka zdjęć:

Na pierwszym planie uśmiechnięty Memphis, z lewej młodsza siostra Walerka i z prawej Amon , w tle widać Sissi.


Uniesień ciąg dalszy, Memphis z Amonem:


Od prawej; Janeczka, Amon, Walerka


Amon ma już 15 miesięcy, na zdjęciu w środku Amon, z prawej Sissi z lewej Walercia:







Megi Caveat Actor:



Janeczka (Yankee from Swiss Star)




uwielbiam to spojrzenie mojej księżniczki;)


Sissi Zgornjesavska:



Nikt nie uśmiecha się tak pięknie szczerząc zęby jak Sissi, mam nadzieję, że uda mi się złapać kiedyś  jej uśmiech w obiektywie;)
cdn....




30.01.2013r.
W pierwszej kolejności donoszę radosną informację o kolejnym sukcesie wystawowym Santtu, Woblera Caveat Actor, który zwyciężył na Krajowej Wystawie Psów Rasowych w Sosnowcu, otrzymując cwc i BOB. Sędziował sędzia z Irlandii,Vincent O"Brien, jest nam tym bardziej miło. Duże uznanie dla Oddziału w Będzinie za udowodnienie, że można zaprosić cenionego i niezależnego sędziego z zagranicy nawet na wystawę rangi krajowej.
-------------

Ubiegły rok obfitował dla mnie w masę problemów związanych ze zdrowiem i rozrodem moich psów. Mam w związku z tym potrzebę podzielenia się doświadczeniami wynikającymi z konieczności konsultowania się z wieloma lekarzami weterynarii. Napisałam kilka słów na ten temat w dziale porad, ale dla ułatwienia udostępniam go w aktualnościach:

Każdy, kto choć raz miał zwierzątko wymagające opieki weterynaryjnej wykraczającej poza szczepienia, odrobaczenia i wybór karmy wie, że wybór dobrego weterynarza nie jest sprawą łatwą. I  to wcale nie dziwne, gdyż na wstępie należy sobie uświadomić, iż weterynaria to szeroki zakres wiedzy, której w całości nie sposób opanować nawet najtęższym umysłom. Co za tym idzie, ważne aby weterynarz pierwszego kontaktu także to rozumiał i nie popadając w kompleksy pozwolił sobie na przyznanie się, że w pewnych kwestiach wie więcej, a w pewnych mniej lub prawie nic, oraz że ma prawo do błędów, pod warunkiem, iż wyciągnie z nich konstruktywne wnioski.

 Według swojego doświadczenia podzieliłabym lekarzy weterynarii na następujące podgrupy:

Wszystkowiedzący od progu - to taki, który ma rentgena w oczach i zanim dokończysz opowiadać o problemie zdrowotnym z którym przyszedłeś, on już wie co dolega psu i proponuje szybkie rozwiązanie. Najczęściej dość kosztowne i radykalne. Jeśli okaże się, że jego leczenie nie poskutkowało to ..... twoja wina, z pewnością nie stosowałeś jego zaleceń. Taki weterynarz ma w głębokim poważaniu kolegów po fachu i ciebie idioto.

Wszystkowiedzący w oparciu o wielkie autorytety- to grupa młodych, zdolnych, dobrze wykształconych lecz nie doświadczonych weterynarzy. Z racji, że mieszkam w mieście, gdzie jest jedna z najlepszych w kraju uczelni kształcących weterynarzy, takich spotykam najczęściej. Zawsze pewni siebie, wiedzą najlepiej co robią. A najczęściej robią...... wrażenie, mocno zajętych i ważnych. Im dłużej na takiego trzeba czekać, tym większe jego poczucie własnej wartości. Robią co mogą by się wykazać. Brakuje im jednak doświadczenia, i co najważniejsze- pokory. Nie zauważają, że wybrana metoda leczenia nie przyniosła oczekiwanego efektu. Piszą artykuły do czasopism weterynaryjnych o doskonałych rezultatach własnych doświadczeń, nie weryfikując hipotez. Mniej są zainteresowani czy wyleczyli psa, a bardziej swoim doskonałym pomysłem na nowatorską metodę leczenia.
Niestety moje psy trzykrotnie doświadczyły skutków ich eksperymentów. Jestem pewna, że żaden z tych trzech mądrali nie wyciągnął wniosków ze swoich błędów. Taki lekarz uznaje wielkie autorytety uczelniane, a ciebie, ciemniaku, po prostu wyśmieje.


Pokorni doświadczeni - to najcenniejszy skarb wśród lekarzy (nie tylko zwierząt). Ci weterynarze wiedzą, że każdy organizm należy traktować indywidualnie. Nie działają stereotypowo i są otwarci na alternatywne metody leczenia. Stale poszerzają swą wiedzę starając się mieć kontakt z leczonymi psami, analizując przebieg ich choroby i reakcje na metody leczenia. W moim przypadku doskonale jeśli taki weterynarz jest także  hodowcą, rozumie wówczas lepiej moje priorytety.


18.01.2013r.
Wczoraj otrzymałam zdjęcia i informacje od opiekunów siostry Pabla- Zojki (Punam Caveat Actor).Sunia ma się świetnie, harcuje z towarzyszem zabaw w śniegu.
Trzeba przyznać, że trzyma linię, jest zgrabną suczką, bardzo podobną do naszej Janeczki. W końcu; mają wspólnego tatę ;).







14.01.2013r.
Witamy w Nowym Roku !
Życzę Wszyskim dużo uśmiechu na co dzień, optymizmu i realizacji noworocznych postanowień ! ;)

Aktualności zaczynami od pięknych zdjęć Pabla Picasso Caveat Actor, wciąż podróżnika, gdyż Sylwestra spędził w kraju przodków; Szwajcarii !

Pablo Picasso Caveat Actor

Pablo Picasso Caveat Actor

Pablo Picasso Caveat Actor

Wspaniały duży szwajcar wyrósł z Pabla. Dziękuję Monice i Markowi za zdjęcia i świetną opiekę.

Wczoraj na Krajowej Wystawie w Gdyni Walerka zdobyła złoty medal, ocenę doskonałą i cwc !
To już czwarty certyfikat na championa Polski otrzymany prze Walerkę, tym samym możemy już wystąpić do ZKWP o przyznanie jej tytułu Championa Polski! :)
Zaktualizowałam podstronę Walerki, znajdują się tam oceny i opisy z wystaw oraz galeria zdjęć.